latynoska telenowela w polskich realiach
RSS
sobota, 17 grudnia 2005

Życzę Wam

świąt jakich sobie życzycie

wszystkim Wam bardzo dziękuję

i przepraszam...

kiedyś wrócę

lecz nie tu

a na świąteczny finał - takie coś:

 1. ftp://213.77.119.16/KONSULTANCI/PRODUKCJE/Ogień_i_Przyjaciele_-_Niech_każdy_dzień.mp3

2.
ftp://213.77.119.16/KONSULTANCI/PRODUKCJE/Ogirń_i_Przyjaciele_-_Święta.mp3

3.
ftp://213.77.119.16/KONSULTANCI/PRODUKCJE/Ogień_i_Przyjaciele_-_By_szczęście_dać_mógł.mp3

bo nie samymi weselami inez żyje

18:40, inez.maria.roza
Link Komentarze (10) »
sobota, 23 lipca 2005
odcinek 1093

może tym razem

w środę nie napisałam dalszych przygód z oseskiem, bo mi się gość zwalił

w czwartek nie napisałam, bo gośc nadal był i namiętnie siedział przy komputerze

w piątek nie napisałam, bo byłam zajęta przygotowaniami do wyjazdu poniedziałkowego z dziećmi z takiej jednej świetlicy

dzieciom tym trzeba zorganizować zwariowane cztery dni

a to jest bardzo trudne, czasochłonne i w ogóle

dziś napisałam

i zanim zdecydowałam

czy zapisać, czy od razu publikować

się wziął

i się zresetował

głupi komputer!

może wielki blox ma w tym jakiś cel 

ale ja wam tak w telegraficznym skrócie

może tym razem...

znalazłam go

w końcu

zbliżała się straszna burza

szybko ustawiłyśmy namiot

król az gwizdnął

zanurkowaliśmy

pogadaliśmy o wyższości telefonii i netonii kanadyjskiej nad polską

(ja się z oseskiem absolutnie nie zgadzam

ada, która zeszłe lato spędziła w toronto ze swoją polską komórką, też nie)

nasz namiocik powolutku zamienił się w łożko wodne

gdyż puszczał wodę wszelkimi szwami

osesek oprowadził więc nas po namiotach

było bardzo międzynarodowo

choć

ci powyżej czterdziestki mówili po polsku

a ci poniżej dwódziestki starali się mówić po polsku

posiedzieliśmy na przepięknym pomościku z trzcinami i liliami wodnymi dookoła

pogadaliśmy o wyższości piwa niemieckiego nad polskim

(z czym ja się nie zgadzam programowo

a ada to już w ogóle... piwa nie pije)

pogadaliśmy o litrze finlandi

która czekała na swój czas w bagażniku samochodu

i dowiedeziałyśmy się, że na tym biwaku, to oni wódeczki nie piją

i właśnie wtedy zadzwonił telefon i się okazało

że ady pies pozostawiony razem z naszymi dziećmi pod opieką pewnej znajomej

"coś chyba zjadł i jakoś tak dziwnie się zachowuje"

i znajoma mówi, że lepiej żebyśmy przyjechały i zabrały tego psa i te dzieci, bo ona już nie może

więc my zrobiłyśmy odwrót

weterynarz

dom ady

dzieci kładzenie dom łózek

i wzięłyśmy i z żalu, że jest jak jest

wypiłyśmy... tę finlandię

aleśmy jeszcze wróciły następnego dnia po namiocik

podroczyły się jeszcze z królem o telefonię polską

po czym dałam mu swój numer telefonu z wszelkimi możliwymi opcjami

z budki/telefonu tp lokalnie

z innej strefy numeracyjnej/międzymiastowo

z telefonu komórkowego

i on miał do mnie w ciągu dwu dni zadzwonić

i przyjść na obiad domowy

albo kolację

albo kawę

albo zwyczajnie na internet

a on wziął i nie zadzwonił do tej pory

ale to pewnie wina tp

15:41, inez.maria.roza
Link Komentarze (19) »
środa, 20 lipca 2005
odcinek 1092

"na trasie nr20

jadąc z czaplinka do szczecinka

po 12 kilometrach

w miejscowości na L

skręcasz w prawo

i jedziesz 3 km

tam za drewnianą bramą jak do rancha będziemy my"

uzbrojona w takie oto instrukcje

wyruszyłam wraz z pewną adą

która twierdzi, że wszystko jej wypada

na łowy

więc tak sobie jechałyśmy z otwartymi oknami

fajeczki w zębach

a co! w końcu bez dzieci

bez psów kotów i tych wszystkich garbów typu mąż

którego akurat ada nie posiada 

więc miała o jednego członka mniej do sprzedania

covery cavea puszczane wolumem na maxa

fajnie jak... nie wiem co!

dojechałyśmy w super nastrojach do łubowa

które na tej trasie jest jedyną miejscowością na lytere eL

szukamy zjazdu w prawo

a tam tak:

zjazd na borne sulinowo

zjazd na czarne małe (hehe)

zjazd na liszkowo

i zjazd na nobliny

a wszystkie one w prawo

to my mapkę cyk!

i burza mózgów

bo my nie blondynki, choć ada na takową wygląda

no ale ona to ma super drogą fryzjerkę

po oględzinach mapy dwie opcje zostały wykluczone

pytanie się wsiowych ludzi

pań sklepowych

pań kelnerek

panów około pięćdziesiątki wyglądających na turystów

"przepraszam, czy nie wie pan może, czy jest tu gdzieś w okolicy jakiś kanadyjczyk"

doprowadzały jedynie do tego, że zapraszano nas na coraz to inne imprezy

ale my nie

my do króla

po zaliczeniu zjazdu na liszkowo

pojechałyśmy na nobliny

w noblinach kanadyjczyków widzieli

w zeszłym roku

za noblinami była jeszcze jedna wioska

zwała się ona ostroróg

w ostrorogu

jak w każdej poprzedniej wsi  

zaczęłyśmy zaliczać wszystkie drewniane bramy, furtki i płotki

każdorazowo wypowiadałam beznamiętnym głosem pytanie

"przepraszam, czy jest tu król z córką"

tak niepostrzeżenie minęły trzy godziny

 

19:18, inez.maria.roza
Link Komentarze (7) »
wtorek, 19 lipca 2005
odcinek 1091

w locie

jestem

ale już za chwileczkę mnie nie będzie

przepakowuję się tylko

dziękuję tym którzy tu zaglądają

i przepraszam

ale co?

wakacje są

nie?

no!

majtki mi wszystkie wyszły przez te wakacje

pogubiłam, czy jak?

"eee tam wole beees"

i może król się ucieszy

jeśli go w ogóle znajdę

bo te jego wytyczne

to do dupy są

no to lecę

ciao!!! 

(na co mój kolega zwykle odpowiada: taa ciałko też masz zajebiste)

13:33, inez.maria.roza
Link Komentarze (5) »
piątek, 01 lipca 2005
odcinek 1090

miau

w mieście marzeń spełniło się marzenie mojego dziecka

mercedes została kocią mamą

skacze wokół kicurra cała nieszczęśliwa

bo ten nie chce sie z nią bawić

dobrze mu na moich kolanach

a najlepiej na rękach mojej siostry

nic dziwnego

ma tylko sześć tygdni

więc szuka osobników z biustem

jutro czeka nas wielka wyprawa do domu

pociągiem!

zakupiłam smycz z szelkami, ale boję się ją zakładać

- kup sobie jeszcze koronkowe rękawiczki i kapelusz - śmieje się z tej kociej smyczy ojciec - będziesz wyglądać jak ta wariatka, co ciągała kota na czerwonej wstążce! pamiętasz ją? już nie żyje...

pamiętam ją świetnie

w 85 roku była ponadsześćdziesięcioletnią szczupłą kobietą

chodziła w szanelowskich kostiumach w krzykliwych barwach

zawsze nosiła ogromne kapelusze

koronkowe rękawiczki

szpilki

pończochy (nawet latem)

prowadzała kota na czerwonej cieńkiej wstążce

a do kościoła zawsze szła z czerwoną różą w dłoni

trochę przesadzała z makijażem

była

po prostu

wspaniała

 

23:02, inez.maria.roza
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 27 czerwca 2005
odcinek 1089

wakacje

uwielbiam taki "goronc"

mercedes też

w domu nas nie ma

ciągle gdzieś biegamy

planujemy

zaliczamy dookolne jeziora

bo od czasu wybudowania kompleksu basenowego

nasze miejskie jezioro zostało dotknięte jakąś tajemniczą zarazą

i kąpiel w nim grozi czymś strasznym

dokładnie nie wiadomo czym

ale jest to na tyle groźne

że obowiązuje absolutny zakaz kąpieli

więc pakujemy manele i wio!!!

do dziadków zaraz ruszamy

prosto do miasta pełnego marzeń

i jezior

jutro odbędzie się tam coroczna ceremonia wodowania zefira o wdzięcznej nazwie "zefir"

inez z mercedes pożaglówkują, że hej!

może nas skamerują

(uwielbiam takie słowa)

bo tam teraz, panie, pełno kamer

ale i tak nas nie zobaczycie

bo kto normalny

w tak piękną pogodę

ogląda telewizję

trochę szkoda

bo mercedes ma takie parcie na szkło

że ho ho

a kristobal...

siedzi biedaczek w pracy od rana do nocy i bezsensownie przepaca firmową koszulę

i ja się pytam, kto to wypierze?

z gaciami kąpielowymi jest prościej

same się piorą w wodzie jeziornej

13:07, inez.maria.roza
Link Komentarze (9) »
wtorek, 21 czerwca 2005
odcinek 1088

białą bluzkę wyprasowałam

z długimi rękawami

a tu taki upał

zgrzeje się mercedes

czemu nie kupiłam z krótkim rękawem?

 - a pola ma taką z koronki, kasia ma w różowe kwiatki... czemu ja nie mam z koronki? i jeszcze one mają kabaretki! kupisz mi kabaretki?

ale biała bluzka musi być ta

i czarna spódniczka

i biała wstążka

i kabaretki, które mi nie pasują do rozbitych kolan

 - ale pola i kasia...

 - a pola i kasia mają już tornister?- pytam, żeby zejść z tej białej bluzki i kabaretek schowanych na jutro

 - nie... ale powiedziały, że im mama też kupi z barbiną, a pałulina mówi, że jej mama kupi z czarodziejkami!!!

hehe, śmieję się w duchu, że te dwie małe jędze nie mają jeszcze TAKIEGO TORNISTRA... ani nawet piórnika, który mercedes samodzielnie zanabyła za SWOJE pieniądze, bo był "do kompletu"

w czwartek przestaną ferować wyroki, kto modny, kto fajny a kto głupi... te dwie małe glizdy... i ich mamusie

we wrześniu pojawią się nowe

a jutro

dyplom im dadzą i zdjęcie zrobią

i pani derektor powie, że strasznie się zżyła z tymi wspaniałymi dziećmi

a pani powie, że to najlepsza grupa w jej karierze

i szczęścia im będzie życzyć

tym prawie pierwszakom

co zjedzą ciastka

wypiją sok

"witaj szkoło" zaśpiewają 

i powiedzą sobie cześć

biedne...

jeszcze nie wiedzą co je czeka

te prawie pierwszaki

19:22, inez.maria.roza
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 20 czerwca 2005
odcinek 1087

magia liczb

cztery miesiące blogowania

cztery tysiące w statystykach

cztery litery rozpłaszczone od częstego siedzenia przy kompie

cztery złote w portfelu

idę do totka stawiać na czwórkę

cztery razy po dwa razy osiem razy raz po raz...

15:13, inez.maria.roza
Link Komentarze (6) »
sobota, 18 czerwca 2005
odcinek 1086

koszmar internautki inez

zawsze ściągaliśmy

a ostatnio na potęgę ruskie ska

mówię wam

tak imprezowej muzyki na zachodzie nie znajdziecie

niesamowita energia

pełny profezjonalizm wykonawców

poziom realizacji na amerykańskim poziomie

i tylko jeden mały problem

ze stron pisanych w cyrylicy ciągnie się wiele wirusowego syfu

ale polak potrafi!!!

dzielnie odpieraliśmy ataki

nasz biedny komputer na przemian

to odtwarzał

to skanował

aż pewnego słonecznego dnia

co za koszmar

przestał reagować na klawiaturę

mogłam was czytać

bo myszkla mi działała

ze strony głównej bloxa można wejść na nowe notki

potem z waszych zakładek wędrować dalej

znajdować różne cudaczne blogi

wchodzić na różne fora

i wszędzie czuć się jak duch

chciałam komentować

wspierać opierdalać dodawać odwagi pocieszać ośmieszać odstresowywać witać w kraju

a nie mogłam

"nie ma mnie" mogłabym powiedzieć

a nie mogłam

bo byłam

tyle, że niema

11:18, inez.maria.roza
Link Komentarze (12) »
wtorek, 07 czerwca 2005
odcinek 1085

jestem w nastroju nieprzysiadalnym

siedzę sobie w tej wirtualnej knajpie

patrzę na innych

podglądam

zaglądam

obecność czasem zgłoszę

ale...

nie mam siły

nic mi się nie chce

może bym nawet żółci trochę wylała

na męża, że mnie okłamał

a po co w takich pierdołach kłamać

zaufanie tracić

na szwagierkę, że nie spłaciła w terminie kredytu

który jej żyrowaliśmy kilka lat temu

a wystarczyło słowo szepnąć kilka miesięcy wcześniej

na matkę, że sama zrezygnowała z pracy

a mogła spróbować

na ojca, że pewnie teraz jak siedzi w domu też bezrobotny

to znowu pije

na moją siostrę, że siedzi z nimi w domu zamiast uciekać, bo jeszcze się zarazi tą beznadzieją

na jedną firmę co mi wmawia, że im wiszę pieniądze

choć im przefaksowałam dowód wpłaty

ale nie mogę

bo już wiem

że czyta mnie

mój mąż

moja matka

mój ojciec

może nawet sam prezes firmy, co mi wmawia...

i wielki blox wie kto jeszcze

to może lepiej ja nie będę tu tego pisać

bo się na mnie wszyscy obrażą

i jeszcze się okaże

że to wszystko

to moja wina

15:21, inez.maria.roza
Link Komentarze (23) »
poniedziałek, 30 maja 2005
odcinek 1084

znów buty buty buty

tupot nóg

znów farbowanie włosów

byłam tak niezdecydowana

w kwestii

doboru

koloru

że postawiłam na brąz prawie czarny

słyszę mnóstwo komplementów

i zastanawiam się

po co mi były te poszukiwania

skoro najlepiej mi w

prawie moim kolorze

teraz z kolei

mam chęć na zmianę garderoby weselnej

stare mundurki są już lekko przenoszone

fiszbiny w gorsetach przestały trzymać fason

ulubiona czerń wyblakła

bordo i czerwień przejadły się

na róż nie mam ochoty

myślę o bieli

złamanej złotem

póki co

kupiłam dziś dwie pary butów

jedne, hehe, klapeczki białe

z okrągłymi czubami

z wielkimi motylami

na niskim, lecz niestabilnym obcasie

stoją teraz w przedpokoju

obok tych seledynowych

żeby pasować do moich nowych butów

powinnam chyba utlenić włosy

(ciekawe, czy z takimi utlenionymi włosami

mogłabym nurkować bez butli)

dla równowagi kupiłam też

nową parę mojego ulubionego obuwia letniego

czarne tenisówki made in china

pasują do wszystkiego

i dają dobrą przyczepność na żaglówce

oczywiście będę w nich chodzić

w kółko...

i w krzyżyk

17:08, inez.maria.roza
Link Komentarze (13) »
piątek, 27 maja 2005
odcinek 1083

inez zapominalska

ostatnio wcześnie zaczynam dzień

słońce świeci prosto na moje łóżko

budzę się spocona

szybki prysznic

i dzień w pełni

po kawie dostaję kopa

sprzątam jak szalona

dziś sprzatnęłam klatkę schodową

a przymierzałam się do tego od miesiąca

znów prysznic

i szykujemy sie z mercedes na wyjście

pierwsze w tym tygodniu

bo chorowałyśmy na ostro

ubrałam się w spódnicę

po raz pierwszy w tym roku

bo po cywilu zwykle chodzę w spodniach

a tu problem

nie mam letnich butów

w zeszłym roku wyrzuciłam wszystkie

nie mogłam na nie patrzeć

stare już były

ale w ręce wpadły mi japonki

takie z gazety

ja je na nogi

i...

no nie umiem w takich chodzić

ale poszłam

do pracy kristobala po piniondz

na nowe

po drodze uświadomiłam sobie, że o czymś zapomniałam

ale wracać mi się nie chciało

w sklepach butów od groma i ciut, ciut

ale ja musiałam znaleźć takie...

do wszystkiego pasujące

do trzydziestu zeta

tyle mi dał ten kristobal jeden

w sklepie znów przypomniało mi się

że o czymś zapomniałam

eeeeeeee tam

i wiecie co?

kupiłam

dziwne

ostroseledynowe

ze sztrasowymi kwiatkami

całkiem nie w moim stylu

do niczego mi nie pasują

co z tego?

będę nosić je z dumą

a w tych nowych butach na plac zabaw

na huśtawce dziewczyny młodnieją nie

i wiatr im spódnice podwiewa

i przypomniała mi się piosenka pidżamy

co mi

z kolei

po raz kolejny

przypomniało

o czym zapomniałam

ale co tam

a kiedy już byłam w domu

stwierdziłam

że w zasadzie to się już nie opłaca

i dlatego

niniejszym

ogłaszam

wszem i wobec

każdemu i z osobna

rozpoczęcie

sezonu bezmajtkowego

.

znam taką jedną co się pewnie nie cieszy, bo u niej sezon trwa cały rok

18:03, inez.maria.roza
Link Komentarze (12) »
środa, 25 maja 2005
odcinek 1082

 wiersze najszczersze

- mamo... wymyśliłam nowy rym

 - eche... - bo to przy obiedzie było - no to, mała, dawaj

 - "pomyślałam - oszalałam". może być?

sałata wypadła mi z buzi.

mercedes patrzyła na mnie wyczekująco

trochę to trwało

musiałam się zastanowić

w końcu

znalazłam odpowiednik słowa "zajebisty"

15:34, inez.maria.roza
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 23 maja 2005
odcinek 1081

wesele w stajni

część II

rano włosy śmierdziały kotkami

aż miło

a tu szamponu zero

tylko małe mydełko

a ja głupia myślałam, że w takich pałacach

to i szlafrok na pamiątkę dają

więc z tymi śmierdzącymi włosami

i z katarem po wietrzeniu sali

na poprawinki

weselnicy się wycfanili i poprawiny przenieśli do pałacowego ogrodu

był prosiak z ogniska

i karkóweczka z grila

i bardziej akordeonowo

bo młodzież wyeksploatowała się poprzedniej nocy

więc klimat bardziej babciowo-ciotkowy

mój ulubiony

bo przy takim graniu ludzie się otwierają

i raptem się okazuje

że "mała niebieska chusteczka"

to ważna piosenka dla babci lodzi

bo ona swojemu narzeczonemu też dała

jak na wojnę szedł

a wujek renek kontuje się na "o marijanno"

bo tak miała na imię jego pierwsza miłość

co jego żona kwituje kolejnym drinkiem

i prośbą o "hej sokoły"

czas płynął

repertuar coraz częściej się powtarzał

gości ubywało

komarów przybywało

koty leniwie znaczyły teren

przestałam się łudzić, że przeczytam mercedes wieczorną bajkę

przed dzaiewiętnastą pozwolono nam odjechać

w domu byłam po dwódziestejdrugiej

starczyło mi siły na kąpiel i dojście do łóżka

na tort z przyjęcia komunijnego, na którym był kristobal z mercedes, już nie miałam ochoty

 - źle się czuję - usłyszałam o czwartej rano

otworzyłam oczy

nademną stała blada mercedes

 - źle się czuję - powtórzyła i zwymiotowała na podłogę

 zaprowadziłam ją do łazienki

umyłam

sprawdziłam temperaturę

38'7C

a w domu zero leków

obłożyłam dzieciątko mokrymi ręcvznikami

postawiłam miskę

i położyłam się obok mojej rozgorączkowanej bidulki

 - cacaj mnie tak, jak łaskocze - powiedziała

zawsze się cacamy, tak jak łaskocze

miziamy się czyli

cacałam ją tak aż zasnęłyśmy

a potem się obudziłyśmy

i już obie byłyśmy chore

 - rzygasz jak kot - powiedziała do mnie mercedes

 - noo - przytaknęłam całkiem inteligentnie

 - a jak rzygają koty?- dopytywała się mercedes

 - całkiem tak jak my - mówię

 - też tak kolorowo? 

 - noo - znów błysnęłam

więc tak sobie teraz leżymy

i kolorujemy nasz świat

a deszcz pada...

i...

pada

18:03, inez.maria.roza
Link Komentarze (10) »
odcinek 1080

wesele w stajni                   część I

okazało się, że nie w gdańsku

ale tuż pod

pałacyk jak ta lala

my do pałacyku

a nam cieć krzyczy

 - gdzie?!? do stajni!!!

no to my grzecznie do stajni

co z zewnątrz wyglądała jak najprawdziwsza stajnia

tyle, że pięknie zabluszczowana

a w środku...

cudoffnie

różowy budyń i też bluszcz

tylko taki mało żywy

rozstawiliśmy sprzęt

sprawdziliśmy, czy ładnie gramy utwór zażyczony jako pierwszy

graliśmy ślicznie

usiedliśmy

i wtedy...

 - coś tu śmierdzi - powiedziałam ja

wszyscy pokiwali na znak

że im też coś tu śmierdzi

zastanawialibyśmy się jeszcze kto, lub co tak śmierdzi

ale wjechali młodzi

a za nimi goście

od pierwszych chwil wiadomo było, że to będzie naprawdę udane wesele

młodzi uśmiechnięci i wyraźnie szczęśliwi

rodzice nieupierdliwi

goście chętni do tańca i śpiewu

w try miga nauczyli się przeboju wesela

i razem za nami wyśpiewywali przyszłe szczęście młodej pary

po trzech godzinach obowiązkowym elementem tego utworu było stanie na stole

ale smród nasilał się

 - może by otworzyć drzwi? - zapytałam nieśmiało ojca stawiającego wielką butlę finlandii na naszym stole

 - pani też to czuje? a już myślałem, że tylko ja

drzwi otwarto

zaatakowały nas komary z pałacowych stawów

więc drzwi zamknięto

po jakimś czasie znów ten smród

więc ojciec otwiera drzwi

znów komary i tak w kółko

do szóstej rano

a, że wesele z poprawinami

no to my do pałacyku na nocleg

 - co tu tak...-nie skończyłam

w recepcji na wielkiej kanapie leżało wielkie czarne kocisko

z maluchami

 - to ulubienica właścicielki - szepnęła młoda zaspana recepcjonistka - ona ma pięć kotów i, wie pani, te koty... no pewnie pani czuje

14:21, inez.maria.roza
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7